Czy można stracić pracę za hejt w sieci?

Uprawianie mowy nienawiści w sieci może wiązać się z poważnymi konsekwencjami prawnymi. Mimo że wielu z nas wydaje się, że może bezkarnie obrażać w sieci inne osoby, pozostając anonimowym – wcale tak nie jest. Nawoływanie do nienawiści może skończyć się nawet w sądzie. A czy można przez to stracić pracę?

Hejt i krytyka to nie to samo

Hejt to mowa nienawiści, która ma na celu obrazić i zdeprecjonować drugiego człowieka. Często przejawia się poprzez agresywne i wulgarne komentarze, jednak czasem przybiera ostrzejszy kształt i posuwa się nawet do gróźb karalnych. Jego ofiarami są nie tylko osoby publiczne, obecne w mediach społecznościowych. Równie często atakowane są osoby o odmiennych poglądach politycznych, religijnych, a także osoby należące do środowisk LGTB.

Często hejterzy tłumaczą swoje postępowanie tym, że oni nie nawołują do nienawiści, tylko wyrażają swoje krytyczne zdanie. Jednak różnica między hejtem a krytyką jest bardzo wyraźna i trudno jest pomylić te dwa typy wypowiedzi. Hejt to bezpodstawny i agresywny atak, a krytyka to subiektywne wyrażenie swojej opinii na jakiś temat. Najważniejszą różnicą jest to, że krytycy nie nawołują do szkalowania drugiego człowieka.

Nikt nie chce hejtera

Potencjalny pracodawca może zdemaskować hejtera już na etapie sprawdzania go na potrzeby rekrutacji. Rekruterzy bardzo często przeglądają portale społecznościowe potencjalnych kandydatów do pracy. Oprócz standardowego scrollowania zdjęć i udostępnionych treści często natrafiają na aktywność użytkowania na innych stronach. Jeśli na ich podstawie, wyłoni się obraz wulgarnej, nietolerancyjnej i niekulturalnej osoby, jest raczej pewne, że taki kandydat nie zostanie zaproszony na rozmowę o pracę. Choćby nawet jego CV robiło ogromne wrażenie. Pracodawca chce mieć w zespole zawodnika, który oprócz tego, że będzie kompetentny, to również cechować się będzie przyjaznym usposobieniem. Nikt nie potrzebuje pieniaczów wyładowujących swoje frustracje w internecie.

Wypowiedzenie jak najbardziej możliwe

Osoby, które w internecie posługują się mową nienawiści, muszą również liczyć się ewentualnością zwolnienia z pracy. Pracownik, który wyśmiewa w mediach społecznościowych drugiego człowieka, lub nawet, grozi im śmiercią, może szkodzić wizerunkowi pracodawcy. Kiedy znana polska dziennikarka udostępniła w mediach informacje na temat pracownika Costa Coffe, który pisał do niej wulgarne komentarze, reakcja formy była błyskawiczna. Odpisała dziennikarce, że skierowała sprawę do odpowiedniego działu i zapewniła, że zachowanie tego pracownika nie jest zgodne z kulturą ich organizacji.

źródło: profil Karoliny Korwin-Piotrowskiej na Instagramie
https://www.instagram.com/karolinakp/

Pracodawca może wypowiedzieć takiemu pracownikowi umowę o pracę. Jako przyczynę może wskazać utratę zaufania do pracownika czy wykazać szkodliwe działanie pracownika na rzecz firmy, które bezpośrednio wpływa na pogorszenie wizerunku firmy wśród obecnych i potencjalnych klientów i kontrahentów. Pracodawca może również udowodnić, że obraźliwe komentarze były zamieszczane w internecie w godzinach pracy pracownika. Tym samym pracownik, zamiast wykonywać swoje obowiązki służbowe, spędzał aktywnie czas w sieci.

Źródła:

https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/costa-coffee-prowadzi-postepowanie-ws-swojego-pracownika-ktory-hejtowal-karoline-korwin-piotrowska

Podziel się wpisem!

Share on facebook
Opublikuj na Facebook
Share on twitter
Opublikuj na Twitter
Share on linkedin
Opublikuj na LinkedIn
Share on pinterest
Opublikuj na Pinterest