Kim są półbezrobotni?

Mają pracę, ale nie cały etat. Zarabiają nawet połowę mniej. Półbezrobotnych nie ma w statystykach dotyczących wielkości bezrobocia. A są najbardziej poszkodowani. Dlaczego?

Półbezrobotni utrzymali swoje zatrudnienie, ale często zostali podstawieni pod ścianą i zmuszeni do przejścia na pół etatu, co jest równoznaczne z otrzymywaniem niższego o połowę wynagrodzenia. Co więcej, w związku z tym, że nie posiadają statusu osoby bezrobotnej, nie mogą zarejestrować się w urzędzie pracy, by otrzymać zasiłek dla bezrobotnych lub szansę za lepiej płatną pracę.

Oprócz niższego wynagrodzenia, są poszkodowali również w innych aspektach. W razie niezdolności do pracy otrzymają niższe świadczenie niż dotychczas. Waz z obniżeniem wymiaru czasu pacy, obniża się również podstawa do naliczenia zasiłku chorobowego. Zmniejszeniu ulega również wymiaru urlopu wypoczynkowego.

Pracę zawsze można zmienić?

Wielu z nich sądziło, że to jedynie tymczasowa sytuacja. Woleli zacisnąć zęby i przystać na mniej korzystne warunki zatrudnienia, byle tylko utrzymać pracę. Opinia publiczna uspokajała, że kryzys jest tylko chwilowy. Jedni eksperci tłumaczyli, że w ciągu kilku miesięcy, po ogłoszeniu pandemii, gospodarka ruszy na nowo, a drudzy szczerze w to powątpiewali.

Niektórzy pracodawcy wykorzystują swoją przewagę i nie zamierzają przywracać pracownikom pełnych etatów. Tłumaczą to ciągle niestabilną sytuacją finansową przedsiębiorstwa. Pracownicy nie mają zbyt dużego wyboru. Rynek pracownika już nie istnieje, a liczba ofert pracy drastycznie się zmniejszyła. Dlatego półbezrobotni są nieraz w gorszej sytuacji niż ci, którzy stracili pracę w wyniku pandemii.  Tym drugim urząd pracy może pomóc w przekwalifikowaniu się i wysłać na różnego rodzaju praktyczne kursy.

Oczywiście dla chcącego nic trudnego. Można z dnia na dzień rzucić papierami i z księgowej z połową etatu stać się kelnerką na cały etat. Jednak tylko w teorii. Na problemy rynku pracy trzeba patrzeć szerzej.

Sfrustrowani i niezadowoleni półbezrobotni ratunku będą szukać w szarej strefie. Ceny żywności idą go góry, kredyt hipoteczny sam się nie spłaci, a za coś żyć trzeba. Pracodawcy będą rozpaczliwe szukać oszczędności, przy czym pomocna okaże się ich przewaga w obecnym rozkładzie sił na rynku pracy. Będą proponować pracobiorcom coraz to mniej korzystne warunki pracy i płacy, a oni nie będą mieli wyjścia, jak tylko na nie przystać. Dlatego w najbliższym czasie możemy spodziewać się wzrostu popularności umów cywilnoprawnych, które pracodawców mniej obciążają finansowo.

Źródła:

Podziel się wpisem!

Share on facebook
Opublikuj na Facebook
Share on twitter
Opublikuj na Twitter
Share on linkedin
Opublikuj na LinkedIn
Share on pinterest
Opublikuj na Pinterest